Wernisaż Janet Cardiff w Trafostacji Sztuki

W ubiegłą sobotę 18 czerwca w Trafostacji Sztuki w Szczecinie odbył się długo wyczekiwany wernisaż.  Czym tym razem pochwaliło się TRAFO? Jako pierwsze w całej Polsce zaprezentowało jedno z najważniejszych dzieł kanadyjskiej sztuki współczesnej – „THE FORTY PART MOTET” JANET CARDIFF.

fot. TRAFO
fot. TRAFO

Pozwólmy sobie na drobne wprowadzenie do dzieła. Praca jest wariacją dotyczącą utworu „Spem in Alium Nunquam Habui” 1556/1573 Thomasa Tallisa – renesansowego kompozytora pochodzącego z Anglii – wykonaną przez Chór Katedralny w Salisbury. Śpiewa ją 40 oddzielnie nagranych głosów, odtworzonych w takiej samej liczbie głośników; ustawionych na planie elipsy w 8 oddzielnych chórach pięciogłosowych: sopran, alt, tenor, baryton i bas.

W swojej zapowiedzi wernisażu TRAFO udostępniło obszerną notkę na temat dzieła Janet Cardiff. Poniżej ciekawe wypowiedzi samej artystki:

Słuchając koncertu publiczność tradycyjnie siedzi naprzeciwko chóru. Prezentując tę pracę chciałabym, żeby publiczność mogła doświadczać dzieła z perspektywy jego wykonawców. Każdy chórzysta słyszy unikalną kombinację utworu muzycznego. 
Umożliwienie publiczności przemieszczania się w przestrzeni ułatwia jej bliski kontakt z głosami. Zabieg ten pozwala również na ukazanie utworu muzycznego jako zmieniającej się struktury. Jestem także zainteresowana sposobem, w jaki dźwięk może fizycznie konstruować przestrzeń niczym rzeźbę oraz tym jak widz może dokonywać wyboru trajektorii ruchu jednocześnie w przestrzeni fizycznej i wirtualnej.

— Janet Cardiff

oraz

Umieściłam głośniki w pokoju, ustawiając je po elipsie, tak aby słuchacz mógł naprawdę poczuć rzeźbiarską konstrukcję utworu Tallisa. Można słyszeć dźwięki przechodzące od jednego chóru do drugiego, przeskakujące wprzód i w tył, odbijające się od siebie, i w ten sposób doświadczać dojmującego uczucia uderzającej fali dźwięku w momencie, gdy śpiewają wszyscy chórzyści.

 — Janet Cardiff

A jak praca kanadyjskiej artystki została odebrana przez szczecińskich miłośników sztuki? Czasami nie wypada pytać czy coś jest fajne, smaczne etc., kiedy ten zachwyt ewidentnie widać! Przed wejściem na salę główną TRAFO odbyło się powitanie zgromadzonych odbiorców. Na przemowę pozwolili sobie: Mikołaj Sekutowicz (Dyrektor Trafostacji) oraz Marie Eve-Lafontaine (kurator „THE FORTY PART MOTET”). Po tym wszyscy przenieśli się w samo centrum „muzycznej elipsy”. Zaczęło się; pierwsze dźwięki i mimowolnie opadające powieki – a wszystko napędzane chęcią wsłuchania się w muzykę, która była dookoła. Tutaj ucichło, tam zgłośniło się. TRAFO zapewniło intensywny trening naszego zmysłu, jakim jest słuch.  Z czasem muzyka była tak niesłyszalna, że każdy podchodził do głośników i nastawiał uszy. Sprawiało to wrażenie jakby membrany szeptały do słuchaczy z zamkniętymi oczami lub utkwionymi w próżni spojrzeniami. Gdy atmosfera zaczęła się „luzować”, coraz więcej osób nie omieszkało wybrać się na przechadzkę wszystkimi schodkami i korytarzami Trafostacji Sztuki.

Wydarzenie wypadło bardzo pozytywnie. Ciekawe doświadczenie, które można określić mianem „metafizycznego”. Zainteresowani mają jeszcze czas na pojawienie się w TRAFO w celu poznania dzieła Janet Cardiff – od 19 czerwca do 18 września 2016 r.

Dziękujemy Trafostacji Sztuki oraz fotografowi Piotrowi Krywanowi za udostępnienie zdjęć.

O autorze

avatar

Kamil Żółkiewicz

Interesuję się szeroko pojętą sztuką. Pasjonuje mnie muzyka – sam gram na gitarze – grafika komputerowa, animacja, film, literatura, oraz wszelkie sztuki plastyczne. Ponadto piszę dla wielu serwisów internetowych głównie zajmujących się kulturą oraz – wspomnianą przed chwilą – sztuką. Recenzje, które piszę – i nie tylko – są bliskie mojemu sercu wówczas, kiedy mam oceniać film animowany. To właśnie ten gatunek filmowy towarzyszył mi od najwcześniejszych lat mojego życia, przez filmy takie, jak „Gdzie jest Nemo”, czy „Potwory i spółka” zainteresowałem się głębiej samą kinematografia oraz grafiką komputerową, która coraz bardziej uzależnia od siebie współczesne kino. Chciałbym stworzyć przede wszystkim własny film animowany, więc zapraszam chętnych do pomocy! To właśnie animacja zapoznała mnie z komiksem, ona sprawiła, że skłoniłem się sięgnąć po swój pierwszy zeszyt komiksowy. A następnie sięgnąłem po książkę i w ten sposób zadomowiłem się w literaturze.