Przecież nie prześlecie nam śniegu, czyli historie opowiadane przez Habiba Koite.

Słuchając muzyki z krajów, których języków nie jestem w stanie zrozumieć, zawsze zastanawiam się, o czym tak naprawdę śpiewa człowiek na scenie.  Wczoraj w Filharmonii podczas koncertu Habiba Koite pomyślałam, że mógłby śpiewać „Biedroneczki są w kropeczki”, a i tak byłabym zachwycona. Kto wie, czy nie śpiewa  ;)  

Habib Koite porównywany jest z talentami pokroju Richarda Bony,DSC06904 a jego koncert był jedynym w Polsce, ale nie to zostało mi w pamięci. Po pierwsze utkwiła we mnie różnorodność dźwięków – od tradycyjnych instrumentów afrykańskich, po gitary, instrumenty perkusyjne i głos Habiba – wszystko splatało się w wielowarstwową, fascynującą, wręcz hipnotyzującą całość.

Zresztą – załóżcie słuchawki i posłuchajcie sami:

YouTube Preview Image

Drugi element, który we mnie został, to historie opowiadane przez Habiba przy akompaniamencie muzyki.
Opowiadał o tym, jak wiele lat temu, dwa z jego utworów stały się utworami dołączonymi do Windowsa Visty i jak jego znajomy zadzwonił z przerażeniem, że chyba Microsoft go okradł. Oczywiście nie okradł, a podpisał kontrakt, który może nie był lukratywny, ale zapewnił promocję na całym świecie, bo każdy kto w którymś momencie kupił komputer z Windowsem Vista, usłyszał muzykę nieznanego wtedy Malijczyka. Opowiadał, że pochodzi z wioski, w której kury mieszkają razem z ludźmi w domach i traktują ludzkie siedziby jak własny dom, z którego nie można ich przepędzić. Bo każdy w życiu ma swój dom, swoje miejsce. I kurze miejsce jest akurat tam.
Mówił też o tym, że nasze upały to lekki chłodek, w porównaniu z temperaturami w Mali, gdzie w porze gorącej temperatura sięga 45 stopni i na porządku dziennym są sytuacje, kiedy ktoś starszy i słabszy nie dożywa pory deszczowej. Żartował, że nie wie, jak moglibyśmy pomóc Mali, no bo nie przewieziemy przecież śniegu, żeby ich trochę ochłodzić.
Słuchałam tych opowieści siedząc w pięknej, klimatyzowanej sali naszej Filharmonii. Zachwycałam się muzyką, nawet, jeśli były to piosenki o przysłowiowych biedroneczkach.
Wróciłam do domu i wpisałam w Google: „pomoc dla Mali”. Śniegu przecież nie prześlę.

Kolejny koncert w ramach Szczecin Music Fest to Buika 7.07. Czekam, przebieram nogami!

O autorze

avatar

Agnieszka Maja Wawrzyniak

Szczecinianka z wyboru. Blondynka z powołania. Właścicielka najfajniejszej suki na świecie. Biegaczka. Maniaczka mocnej, czarnej kawy i gorzkiej czekolady. Dobrze zamaskowana introwertyczka. Kobieta stojąca mocno nogami na ziemi, z głową wysoko w chmurach. Minimalnie ośmielona, rzuca mięsem jak stary bosman.