Polowanie na czarownice

Czy spektakl baletowy może łączyć w sobie historię, psychologię i… magię? A co jeśli, w dodatku, to wszystko jest prawdą? Ostatnia stracona czarownica- Anna Goldi i jej pełna emocji historia… Czyli „Polowanie na Czarownice” w Operze na Zamku.

Cathy Marston– głośne nazwisko tanecznego świata. Choreografka pracująca m.in. dla ROH. Tym razem przyjeżdża ze swoim spektaklem do Szczecina. Pierwsza premiera- Szwajcaria, kolejna- Londyn. Teraz czas na Polskę. I wyzwanie dla zespołu Baletu Opery na Zamku- odtworzyć ideę choreografki. „Premiera spektaklu jest zamknięciem pewnego etapu (…) to pierwsza liga światowego baletu”, mówi Karol Urbański– kierownik baletu. Połączenie teatru dramatycznego z teatrem tańca, pokazujące, że nie ma różnych teatrów. Jest jeden Teatr…

Inspiracją dla Marston była muzyka barokowa, poszukując wydarzeń mających miejsce w tym okresie w Szwajcarii dotarła do czasów polowań na czarownice… Tym sposobem dźwięki Vivaldiego, Valentiniego, Tartiniego czy Albioniego, stworzyły tło dla historii szwedzkiej „czarownicy”- ostatniej z kobiet, skazanej na śmierć za czary. Wyrok: za „nadzwyczajne sztuki i siły niepojęte”. Czy to w ogóle możliwe? 2008 rok- samorząd w Glarus uniewinnia Anne Goldi, oczyszcza ją ze wszelkich zarzutów…

Tym czasem znajdujemy się w czymś na kształt szpitala psychiatrycznego. Na scenie, w bieli, kobieta- widmo. Annamigeli- dorosła postać małej dziewczynki, „powodu” skazania Anny Goldi. Czy na pewno? Historia- z pozoru prosta. Anna Goldi, zostaje zatrudniona jako pokojówka w domu pewnego doktora. Ten- żonaty, mający kilkoro dzieci, w tym córkę- Annemigeli. Pewnego dnia dziewczynka znajduje w swojej szklance z mlekiem gwoździe i igły. Anna Goldi zostaje posądzona o czary i traci pracę. Dziewczynka choruje. W myśl idei- „tylko czarownica, która rzuciła urok, może ten urok odczynić”- Anna Goldi wraca do domu doktora. Patowa sytuacja- jeśli dziecko wyzdrowieje- zostanie posądzona o czary, jeśli nie- również (przecież rzuciła urok!). Dziewczynka wraca do zdrowia. W rezultacie- Anna Goldi zostaje poddana torturom i stracona.

Cathy Marston (choreografia), posunęła się o krok dalej. Dopowiedziała część historii, zadając pytanie- kto jest winny? Obsadziła miejsce akcji w klimacie szpitala psychiatrycznego. Wprowadziła postać dorosłej Annymigeli, która opowiada całą historię. W tej roli- Beata Niedziela– aktorka Teatru Dramatycznego. Mimo, że jest to balet- faktycznie opowiada (słowami- polski przekład tekstu: M. Ruszczyński). A robi to aż trykrotnie. Za każdym razem dopowiadając coś więcej… Lecz jej słowa nie zawsze korespondują z tym, co dzieje się na scenie… „Skąd wiecie kim była? Ja wtedy żyłam, ja znam prawdę?” O co więc w tym wszystkim chodzi? Marston wyobraziła sobie, że Annamigeli przypadkowo nakryła Anne Goldi uprawiającą seks z jej tatą (doktorem). Mama Annymigeli miała jeszcze 9 dzieci, była więc kobietą dość chłodną, Anna Goldi niejako jej ją zastępowała. Być może była również dobrym „zastępstwem” żony dla doktora (taty Annymigeli). Dziewczynka widząc ich razem, w miłosnym akcie, nie mogąc poradzić sobie z sytuacją- idąc zgodnie z teorią Freuda- wyparła ją. Dorosła Annamigeli próbuje przełamać ten mechanizm, opowiadając historię, ciągle od nowa i ciągle coś do niej dodając- wyparcie niejako słabnie.

Spektakl jest próbą odpowiedzenia na pytanie- „kto jest winny”… Idąc za słowami Marston „it’s a shared guilt, it’s a shared innocence” (każdy jest winny i każdy jest niewinny).

A jak było naprawdę przekonamy się na premierze- 16 kwietnia w Operze na Zamku.

„Dzięki uniwersalnej prawdzie każdy może odnieść to do siebie (…) w wymiarze ogólnoludzkim jest to spektakl bardzo wyjątkowy” B. Niedziela
„Trzeba zobaczyć, żeby móc to wszystko zrozumieć” Ch. Janusz
„Staramy się zbliżyć do esencji wykonawczej baroku” J. Wołosiuk
”Teatr musi być miejscem żywej kreacji” J.Jekiel

O autorze

avatar

Katarzyna

Moją największą pasją są ludzie i muzyka. Interesuje mnie opera i świat sopranów, koloratur, mezzo i altów. Ciągle na nowo odkrywam uroki szczecińskiej Opery na Zamku i poznaję nową Filharmonię. Ważni są dla mnie ludzie i ich problemy. Bardzo lubię słuchać, ale też i dzielić się wrażeniami, dyskutować, przybliżać innym moje pasje i poznawać ich punkt widzenia. Szczecin jest moim miastem. Mimo wielu wad ma też swoje zalety. Może nie jest ośrodkiem kulturalnym na mapie Polski (jeszcze), ale się stara. Potrafi mnie zaskakiwać i uczy cierpliwości. Chciałabym pokazać Wam jego (być może) mniej znaną- muzyczną stronę:)